O autorze

1 komentarz

  1. Witam serdecznie

    Przypomniałem sobie w ostatnim czasie opowieści mojego pradziadka i mojej babci[córki tego pradziadka] o czasach kiedy pradziadek służył w wojsku, i tu nie wiem czy sprawa dotyczy pierwszej wojny św. czy wojny 1920r

    pradziadek walczył podobno u Piłsudskiego nazywał się Jan Nowak mieszkał w Grabowie poślubił Helenę Nowak[z innych Nowaków] mieli córkę Danutę [wyszła za mąż za Jana Jagielskiego]

    opowieści pradziadka były mniej więcej takie:

    Walczył konno gdzieś na południowym wschodzie przeciwko Rosjanom, jego oddział gdy ruszał do ataku to wszystkie szable drżały i trzęsły się w rekach aż do momentu rozpoczęcia szarzy, podobno cały odział został wybity a przeżył tylko on z dwoma żołnierzami, schronił się gdzieś w bagnach gdzie zanurzony po szyje przeczekał kilka dni, w tym czasie próbowano go złapać, opowiadał że płynął do niego człowiek który chciał go zabić lecz pradziadek go utopił, znalazł przy nim zawieszony na szyi woreczek w którym miał nadzieje ze jest jedzenie, podobno w woreczku było kilka ludzkich języków a ów człowiek był ponoć łowca głów,
    opowiadał ze szedł następnie w kierunku swoich i przy drodze zobaczył ze ktoś gotuje w garnku jedzenie, byli to trzej żołnierze rosyjscy, mówił że się wtedy najadł ale jak kojarzę najpierw stoczył z nimi walkę śmiertelną,

    dotarł do wsi podobno ukraińskiej, tam gospodyni napaliła w piecu i powiedziała ze zaraz upiecze mu chleb po czym wyszła zostawiając go z kilkuletnia córką, ta córka powiedziała żeby uciekał bo ten ogień to” na pana szykują”

    nie wiem gdzie walczył, kiedy a chętnie bym coś się dowiedział na ten temat
    podobno w domu aż do śmierci trzymał siodło szable i dwa rewolwery

    jego córka a moja babcia Danuta należała do Związku Strzeleckiego podobno jeszcze z jakąś koleżanka z Grabowa, w sierpniu 39 r pojechały na szkolenie do Kościerzyny gdzie jak opowiadała wyczuwało się nastroje nadchodzącej wojny, z tego powodu skrócono obóz szkoleniowy i nakazano im natychmiastowy powrót do Grabowa
    we wrześniu 39 babcia obsługiwała pocztę razem z ta koleżanką, pracowały w mundurach Związku Strzeleckiego, w chwili przyjazdu przez Niemców pradziadek pobiegł na pocztę i szybko kazał zakopać mundury gdzieś z tylu budynku poczty,

    pradziadek w kampani wrześniowej może wcześniej w sierpniu, razem z sąsiadem niemcem Mullerem pomagali wojsku w transporcie, własnymi wozami konnymi jechali w stronę Warszawy, pradziadek wrócił do domu po kilku kilkunastu może dniach do domu, sąsiadka Mullerowa weszła do ich mieszkania i wybiegła z płaczem nic nie mówiąc, po czym przyszło gestapo i aresztowało pradziadka, okazało się że w przedsionku wisiała kurtka tego Mullera, pradziadek został skazany na kare śmierci, przebywał w Lodzi w gestapo, został skazany za zabicie Mulera, tłumaczył ze kurtkę dostał od sąsiada jak razem jechali z wojskiem polskim, Muler podobno powiedział ze on jeszcze zostaje z wojskiem a ze noce zimne to dal pradziadkowi swoja kurtkę na powrotna drogę.
    w Łodzi w wiezieniu odwiedzała go moja babcia a jego córka Danuta szła pieszo z okolic Tumu raz w miesiącu z paczką, podobno zimą raz ja podwiezli zolnierze niemieccy ciezarowka,
    w okolice Tumu babcie przesiedlili niemcy dali rodzinie 30 min czasu na spakowanie, po czym ich rozdzielili a najmlodsza siostre kilkukletnia Aline niemiec kopnal w twarz za to ze chciala zabrac ze soba koszyk kartofli z piwnicy juz po czasie 30 minut

    pradziadek gdy był prowadzony w Łodzi w sądzie spotkał na schodach księdza z Grabowa [niemca podobno]
    ten spytał go co się stało panie Nowak, ksiądz wysłuchawszy opowieści wzburzył się że to nie prawda że widział Mulera żywego jeszcze po przekazaniu kurtki, dzięki temu na pradziadku nie wykonano wyroku, ale trzymano go gdzieś w okolicy Łeczycy i bito do tego stopnia ze Danuta jego corka rozpoznala go tyko po glosie.

    pradziadka wywieziono do Niemiec,
    babcia do 45 roku służyła u niemca w okolicy Tumu, gdzie była bita spala 2 do 4 godzin dziennie, do nocy sprzątała o 5 tej wstawała szykowała śniadanie paliła w piecu i szla w pole, na polu podobno znajdowała dużo amunicji z bitwy nad Bzurą, opowiadała ze niemiec był dla polaków bardzo zły, pomimo tego w zimie 45r gdy rosjanie przyszli to ów niemiec sie ukrywał i babcia dala mu pierzynę i chleb, chciał jej dać za to pierścień rodowy ze złota ale nie przyjęła
    wróciła do Grabowa w zimie 45r ich dom rodzinny był już zajęty nie miała żadnych informacji o rodzinie…

    rozpisałem się nie na temat: pytanie mam takie, czy możecie w Grabowie sprawdzić kim był mój pradziadek czy są jakieś dokumenty, ewentualnie gdzie ich szukać, czy można ustalić te osoby księdza, sąsiada i w jakiś sposób sprawdzić te informacje, czy są to fakty

    pozdrawiam
    robert frontczak

Zostaw odpowiedź